DZIEŃ 12 – Paso de Lagarto i Cuzan-Nah Loop
– 18 IX 2010

 

System Sac Aktun to drugi co do długości kompleks podwodnych jaskiń nie tylko w Meksyku, ale i na świecie. Obecnie ma oporęczowanych 180,119 km korytarzy (na rok 2013 ponad 222,7 km), ustępując najdłuższemu na świecie systemowi Ox Bel Ha o zaledwie kilka kilometrów. Słynie z cudownie pięknych białych ścian, stalaktytów i stalagmitów:

YouTube Preview Image

Nurkowanie zaczynamy startując z Gran Cenote. Trenujemy trawersy, poznając nowe, wspaniałe miejsca jak Ho-Tul Cenote, Cuzan Nah czy Paso de Lagarto. Po nurkowaniu długo zostaję na powierzchni wody, zapatrzony w sklepienie jaskini. Wspominam swoje pierwsze nurkowania w Cenotach parę lat temu. Wtedy właśnie po każdym nurkowaniu zostawałem długo na powierzchni ale w najśmielszych snach nie przypuszczałbym, że będę wracał tu znowu i znów…, że naprawdę zostanę kiedyś nurkiem jaskiniowym. W zaroślach wokół platformy mieszka rodzina żółwi obrazkowych. Widuję je tu za każdym razem – zarówno średnie okazy, beztrosko bawiące się w wodzie, kiedy nie ma snorklerów, jak i większe, dobrze już porośnięte glonem osobniki. Ich widok sprawia, że zapominam o zmęczeniu.

W trakcie nurkowań zwracam uwagę jak głęboko, nawet w pozbawionych światła jaskiniach, spotykamy nie pozbawione wzroku rybki strefy „oświetlonej”. To Astyanax mexicanus – tetra meksykańska. Niestety nurkowie jaskiniowi zmienili zachowanie tych ryb, umożliwiając im długie wycieczki w głąb jaskiń, dzięki używanemu światłu. Sprytne rybki, albo wracają wraz z nurkami do strefy światła, albo pozostają w głębi jaskiń, czekając cierpliwie na kolejną grupę jaskiniowych nurków, żeby pożywić się w ich świetle. Tetra przetrzebiła w ten sposób gatunki jaskiniowe, dużo sprawniej polując przy latarkach niż ślepe rybki w ciemności. Zasada nieoznaczoności Heisenberga w skali makro…

Jaskiniowa część kursu to nie przelewki, dzień kończy się więc pierwszymi stratami w uczestnikach. Szkoda, bo zdążyłem już wszystkich polubić. Dalszą część kursu będziemy jednak kontynuować we dwóch, tylko ja i Jorge – niewysoki lokalny macho, który powtarza kurs. Robi się ciasno… szczególnie, że mamy za sobą już pierwsze spięcie 😉

Wieczorem jedziemy całą grupą do rezerwatu Sian Ka’an, kończąc wieczór pod palapą (bywalcy wiedzą co to oznacza). Przede mną jeszcze najtrudniejsze dwa dni kursu nurkowania jaskiniowego, ale pęka butelka mojego ulubionego chillijskiego wina z Concha y Toro. Cały czas nie mogę przecież być taki poważny 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Cenoty, Meksyk, Nurkowanie, Nurkowanie Jaskiniowe i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *