DZIEŃ 14 – Crystal – ostatnie starcie, finał kursu nurkowania jaskiniowego! – 20 IX 2010

 

Cenoty – ostatnie starcie! Tym razem jedziemy na południe od Tulum, miejsce akcji dzisiejszego, kulminacyjnego dnia to Cenote Cristal – jedna z tych, do których „za daleko jest” z Playa del Carmen. Niegdyś nazywała się Naharon, później nazwą tą objęto cały system, na który składa się kilka cenot. Jeszcze później system Naharon wchłonięty został przez jeszcze większy, liczący obecnie 24 432 m system Naranjal, podobnie jak sąsiednia cenota Escondidos, pod drugiej stronie drogi 307, wraz z dawnym systemem Mayan Blue. Wreszcie… rozeszły się pogłoski o odkryciu połączenia pomiędzy Naranjal a najdłuższym na świecie system jaskiń podwodnych, liczącym obecnie 182 153 m systemem Ox Bel Ha (w 2013 ponad 256 km). Taka już kolej rzeczy…

Miejsce przypomina trochę Cenote Aktun Ha, zarówno pod jak i ponad wodą. Słodkowodne akwarium jest trochę bardziej porośnięte glonem ale z setkami gupików, molinezji i tetr meksykańskich wygląda naprawdę pięknie. Później wpływamy do jaskini…

Jest ciemno. Jest bardzo ciemno. Stromy syfon spada od razu kilkanaście metrów w dół – Cenote Cristal nie ma odcinka kawernowego. Jest tak ciemno, że w pierwszej chwili cisną mi się na usta wszystkie poznane do tej pory ważne hiszpańskie słowa. W porównaniu do wspaniałych, białych stalaktytów w systemie Sac Aktun, jaskinia przypomina mi raczej drogę do piekła. Duże komnaty z ciemnymi ścianami, tonącymi w oddali i w mroku wywołują lekki dreszczyk emocji, ale w ósmym dniu intensywnego szkolenia i z dwoma XTremalnymi Poseidonami na plecach, czuję się pewnie i naprawdę bezpiecznie. Płyniemy w kierunku Południowej Sacbe. Niestety, ze względu na limit nie docieramy do wspaniałych komnat z halokliną. W drodze powrotnej Marco bada moje reakcje w sytuacjach awaryjnych – działam zupełnie odruchowo i sam czuję postęp.

Prowadzę drugiego nurka ciągnąc kołowrotek na wyciągniętej w bok ręce. Tym razem droga ku Głównej Linii. Po 15-tu minutach, w okolicach 18-tu metrów zaczyna się haloklina, niestety również dość długie, płytkie i wąskie przewężenie. Z wejścia w haloklinę zdaję sobie sprawę dopiero, gdy odwracając dołem głowę ku Jorge, widzę jego wątłe światło za „stopioną szybą”. Na szczęście idziemy zgodnie z planem, mając sporo rezerwy. Chwilę później zaplątuję się w linę ale potrafię sobie sam poradzić z tym problemem. Wkrótce Jorge daje sygnał i zawracamy kierując się ku wyjściu. W myślach przewijam całe nurkowanie, zastanawiając się czy gdzieś mogłem popełnić jakiś drobny błąd. Zaplanowana 10 minutowa dekompresja dłuży się niesamowicie.

Po południu długa rozmowa z Marco, o tym jak wykorzystywać zdobytą w trakcie kursu wiedzę i jak dalej rozwijać swoje umiejętności – dziś tylko ja zakończyłem kurs z pozytywnym rezultatem. Czuję radość zwycięstwa, ale równocześnie żal mi mojego nowego kolegi – potrafię sobie wyobrazić co czuje. Wieczorem celebracja i pożegnalna impreza. Spoglądam w gwiazdy z lampką wina w dłoni. A więc zrobiłem to! Jestem certyfikowanym nurkiem jaskiniowym!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Cenoty, Meksyk, Nurkowanie, Nurkowanie Jaskiniowe i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *