DZIEŃ 9 – Zaginiony nurek i nurkowanie w Komnacie Łez
– 15 IX 2010

 

Tulum. Kolejny poranek na Riviera Maya. O 4-tej rano miał obudzić nas sztorm. Nadciągnął godzinę wcześniej i na szczęście do rana wystrzelał się z wody. Wracamy na nurkowanie do cenoty Aktun Ha. Na miejsce transportuje nas Deon – mąż Halle. Z daleka towarzyszy nam również pod wodą, dyskretnie przemykając w ciemnościach, wśród jaskiniowych cieni. Słucha dobrej, ostrej muzyki, kilkudziesięciokilogramowymi twinami rzuca jakby były zrobione z lekkiej jak piórko balsy i ciągle ma czymś zajęte ręce… Szybko przypada mi do serca jego oszczędne, …wojskowe, jak domniemuję, poczucie humoru. Marco potwierdza mi później jego barwną przeszłość.

Drugi dzień kursu nurkowania kawernowego. Ćwiczenia w poszukiwaniu zaginionego buddy’ego są ciekawe w praktyce, ale strona teoretyczna pozwala wreszcie wyobrazić sobie powagę tego, co może nastąpić jeżeli nie będzie przestrzegało się reguł nurkowania jaskiniowego.

Na kolację znajduję najwspanialszą wersję nachos con queso jaką udało mi się do tej pory upolować w Meksyku. Tulum wciąż jeszcze ma ducha spokojnej majańskiej miejscowości, ale zmienia się nieuchronnie, choć na szczęście powoli. Niestety nie mam wątpliwości, że za kilka lat przeobrazi się w kolejny odpychający kołchoz turystyczny, podobny do betonowych turystyczych koszmarów Meksyku w stylu Cancun czy Playa del Carmen, gdzie tabuny niedoinformowanych dają się skusić na „meksykańskie wakacje”, od „egipskich” różniące się chyba tylko nieco mniejszą ilością natarczywie molestujących lokalesów wokoło.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Cenoty, Meksyk, Nurkowanie, Nurkowanie Jaskiniowe i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *