DZIEŃ 2 – Teōtīhuacān, miejsce w którym ludzie stają się Bogami – 08 IX 2010

 

Meksyk. Budzę się w środku nocy przecierając niedospane oczęta. Zegarek wskazuje czwartą ileś. Zapadam w poduszkę ale zaraz dociera do mnie, że sen przecież już nie powróci. Przez pierwszy dzień będę chodził jak na radzieckich bateriach, ale dług czasowy trzeba jakoś wyrównać. Do tego stała wysokość jakieś 2100 m n.p.m. Odsłaniam zasłonę i otwieram okiennice, wpuszczając do środka rześkie poranne powietrze. Za oknem znajomy i uspokajający widok dobrze utrzymanego kolonialnego ogrodu. Zasiadam do map. Później szybkie śniadanie na wewnętrznym dziedzińcu przy hotelowym basenie i wyruszam w drogę. Na bramce bardzo starają się mi wcisnąć miejscowego, dobrze przygotowanego przewodnika, ale nie mam dzisiaj ochoty na wynajdywanie luk w „dobrym przygotowaniu” tym razem ja więc udaję, że nie znam żadnego innego języka oprócz ojczystego. Mam dziś ochotę na bardziej osobisty kontakt z ruinami.

Staję na Miccoatli (w nahuatl – Droga Umarłych) i spoglądam w stronę Piramidy Księżyca (nazwa nadana przez Azteków) odznaczającej się na tle masywu Cerro Gordo. Centralna, ciągnąca się z południa na północ arteria miasta, przedstawia iście przygniatający widok. Jest potężna. Po obu stronach ciągną się długie łańcuchy mniejszych piramid zbudowanych w stylu talud-tablero, daleko w przodzie, po prawej stronie wyrasta ogromna Piramida Słońca (nazwa również nadana przez Azteków). Daje to obraz potęgi tej starożytnej metropolii, szczególnie zważywszy na fakt, że tylko 10% miasta zostało odkopane.
Teōtīhuacān to w nahuatl miejsce narodzenia się bogów (w zależności od interpretatora, również miejsce ludzi posiadających drogę bogów  albo… miejsce, w którym ludzie stali się bogami). Nazwa ta nadana została miastu przez Azteków, na wiele stuleci po jego upadku. Bezpośrednio odnosi się do legendy o początku piątej ery (tej która ma się podobno zakończyć w grudniu 2012 zgodnie ze wskazaniami mayańskiego czy azteckiego kalendarza) – to właśnie tutaj zebrali się bogowie, aby uruchomić Słońce i Księżyc, po upadku poprzedniego świata. Majowie żyjący w tamtych czasach określali je jako  Miejsce Trzcin, podobnie jak istniejącą dobre kilka stuleci później, mityczną toltecką stolicę – Tollan, co w wiadomy sposób wzbudzało konsternację badaczy. Zmienność interpretacji archeologicznych przypomina czasami zmiany wykładni historii po wojskowych puczach  – przez długie lata trwały debaty czy to nie Teōtīhuacān było legendarną stolicą, gloryfikowanych przez azteckich najeźdźców Tolteków, działających na scenie Mezoameryki już po upadku Teōtīhuacānu. Dziś zdaniem niektórych uczonych nahuatl ­– język imperium Azteków jest znacznie, znacznie starszy i być może posługiwali się nim właśnie tajemniczy budowniczowie tego największego w swoim okresie miasta świata. Inne interpretacje wskazują na wielokulturowość miasta (w szczytowym okresie liczyło ponad 200 000 mieszkańców!), starając się przypisać wiodącą rolę którejś z żyjących tu społeczności Zapoteków, Misteków, Majów, Otomi, Totonaków czy Nahua. Przyjmijcie zatem do wiadomości, że przyszłe wykopaliska archeologiczne będą świadczyć o Paryżu zbudowanym przez Arabów, Berlinie przez Turków, a Warszawie przez Wietnamczyków 8). Reasumując nie wiadomo kim był lud, który promieniował swoją kulturą na cały obszar Mezoameryki, którego zwycięskie armie maszerowały daleko poza granice znanego sobie świata, a generałowie instalowali w zdobywanych miastach, jak Tikal, Uaxactun i Quirigua w odległej dzisiejszej Gwatemali, czy Copan w jeszcze bardziej odległym dziesiejszym Hondurasie, swoje własne dynastie. Podobnie jak w wielu innych mezoamerykańskich wypadkach, nieznane są też powody upadku Teōtīhuacān.
Rozpoczynam zwiedzanie od Piramidy Quetzalcoatla (nazwa współczesna). Spore wrażenie robią głowy Quetzalcoatli i Tlaloców wyrastające ze ścian (niewiele wiadomo o religii Teōtīhuacān, więc tak naprawdę nie wiadomo czy i w jakiej formie Quetzalcoatl bądź Tlaloc byli tu czczeni i jakie nosili imiona). Podobnież, wokół całej piramidy byłoby ich 260, co koresponduje z ilością dni w rytualnym kalendarzu Mezoameryki (majański Tzol’kin, aztecki Tonalpohualli), według niektórych interpretacji cała piramida mogła, więc pełnić rolę rytualnego kalendarza. Piramida jest położona na wewnętrznym placu, wokół którego mieści się jeszcze 15 mniejszych piramid. W IV-tym stuleciu n.e. Piramida zasłonięta została przed widokiem ogółu przez tzw. Adosadę – interpretacje generalnie przemykają się wokół zmian religijnych albo ustrojowych co i po dziś dzień w większości przypadków wychodzi przecież na to samo.

Wracam na Miccoatli i ruszam w długą drogę ku centrum niegdysiejszego świata. Dzisiaj Aleja Umarłych pokryta jest asfaltem, ale cały czas próbuję wyobrazić sobie jakie wrażenie robiła na Aztekach, którzy byli pierwszymi odkrywcami wymarłego miasta. Odkrywcami, którzy nadali nazwę tej drodze, biorąc mylnie, rozmieszczone wzdłuż jej boków piramidy za grobowce dawnych władców-kapłanów. To wymarłe miasto stanowiło już wtedy wyłaniającą się z mroków czasu legendę, legendę będącą starożytną dla ich teraźniejszości. Zastanawiam się czy obowiązujące obecnie interpretacje naszych odkrywców są choć trochę bliższe prawdzie i czy kiedykolwiek tą prawdę poznamy. Czy przyszli odkrywcy szczątek zardzewiałej Wieży Eiffla, albo ruin Daru Narodu Radzieckiego dla Miasta Warszawy stwierdzą, że te monumentalne budowle służyły do wyznaczania pór zasiewów? Co powiedzą, o religii dzisiejszej Ameryki Północnej, odkrywcy pokrytej piaskami czasu Statuy Wolności? Do rzeczywistości, przywracają mnie opuncje pokryte purpurowymi jagodami. Kaktusy nie tak wielkie jak na Galapagos ale przywołują kilka miłych wspomnień. Uśmiecham się.

Piramida Słońca to jedna z największych piramid w Mezoameryce i na Ziemi. Wiadomo, że w przeszłości cała jej elewacja pokryta była gipsem i malowidłami. Wiadomo, że w podziemiach znajdują się wykute ręką ludzką jaskinie (dość długo uważano je za naturalnego pochodzenia). Uważa się, że zaczęto ją budować jakieś 2200 lat temu. Nie wiadomo tylko w jakim celu i czemu konkretnie miała ona służyć. Budowla jest zorientowana na punkt horyzontu, w którym Słońce wstaje dwa razy do roku: 12-go sierpnia i 29-go kwietnia. Przypadkiem dzień 12-go sierpnia to początek piątej ery (12 VIII 3114 p.n.e., czyli 13.0.0.0.0 4 Ahau 8 Cumku, to początek obecnego wielkiego cyklu kalendarza Majów w tzw. Długiej Rachubie). Świat pełen jest przypadków… Długo stoję na obecnym szczycie piramidy, myślami próbując cofnąć się w czasie o te dwa tysiące lat.

Piramida Księżyca zbudowana została na znacznie starszej strukturze, poprzedzającej jeszcze konstrukcję Piramidy Słońca. To, zgodnie z rozplanowaniem, najważniejsza budowla miasta. U jest stóp, na otoczonym sześcioma piramidami Księżycowym Placu, znajduje się konstrukcja będąca, według obecnie obowiązujących interpretacji, centralnym ołtarzem (!) Chalchiuhtlicue – azteckiej wodnej bogini, żony lub siostry Tlaloca – azteckiego boga deszczu i matki Tecciztecatla – azteckiego boga Księżyca, oraz konstrukcja niewiadomego przeznaczenia, z wewnętrznym podziałem nazywanym obecnie krzyżem teotihuacańskim. U podnóża piramidy odkopano 22-tonowy posąg domniemanej Chalchiuhtlicue, która według azteckich źródeł stała na Piramidzie Księżyca (skojarzenia ze słynnym kronikarzem Długoszem, który na podstawie panteonu rzymskiego, odzwierciedlającego z grubsza panteon grecki, wysnuł w podobny sposób, nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością panteon słowiański, jest tu czysto przypadkowe 😉 )

Wspinaczka na kolejną piramidę w meksykańskim słońcu nie zapowiada się zachęcająco. Przypadkiem kiedy zbliżam się do stromych stopni niebo zasnuwa się chmurami i zaczyna padać ożywczy, zbawienny deszcz. Wyciągam poncho i z bezrozumnym uśmiechem wspinam się na górę. Jakby nie patrzeć na pół tysiąca lat dzielących Azteków od upadku Teotihuacan, jakby nie zastanawiać się czy Pani w Jadeitowej Sukni, była panią tego miejsca (skojarzenie z przyszłymi odkrywcami Statuy Wolności jest tu czysto przypadkowe 😉 ), jakie były jej przymioty i jak naprawdę się nazywała, gdyby nie miała nic do powiedzenia to czy zesłałaby mi deszcz? 🙂 🙂 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii Archaeology, Archeologia, Majowie, Maya, Meksyk i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *